Autor bloga to Rafał Juć - prowadzący oficjalną stronę Polskiego Związku Koszykówki, korespondent Polskiej Ligi Koszykówki z Warszawy, a także współtwórca magazynu MVP.



stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Co dalej z chłopaczkami Szambelana?

Juniorska kadra złożona z zawodników urodzonych w latach 1993-94 w tegoroczne lato po raz kolejny udowodniła, że na tle pozostałych naszych reprezentacji jest wyjątkowa. „Chłopaczki Szambelana” zajmując szóste miejsce na mistrzostwach Europy do lat 18 powtórzyli najlepszy wynik w historii polskiej koszykówki, lecz przed turniejem wszyscy oczekiwali tytułu wywalczonego przed własną publicznością we Wrocławiu, a minimum medalu. Czy to oznacza koniec tej fenomenalnej i wyjątkowej jak na nasze warunki drużyny?

szambelan (fot. Wojciech Figurski/FIBA Europe)

Po raz pierwszy nasza najlepsza młodzieżowa drużyna spotkała się w 2008 roku, by rozpocząć przygotowania do mistrzostw Europy do lat 16, które w lipcu 2009 roku odbywały się w litewskim Kownie. Mało kto wie, że gdyby nie przypadek być może trenerem tej ekipy nie były Jerzy Szambelan. Na jego stanowisko przymierzany był Paweł Turkiewicz, który nawet rozpoczął swoją pracę, lecz później musiał ją porzucić, bowiem został pierwszym trenerem PGE Turowa Zgorzelec. Pod wodzą Szambelana nasi 16-latkowie zaskoczyli Europę i zajęli 4. miejsce zapewniając sobie awans do mistrzostw świata do lat 17. Jak im poszło? Ich dalsze losy chyba już każdy zna - wicemistrzostwo świata do lat 17 wywalczone w świetnym stylu, 7. miejsce na mistrzostwach świata do lat 19 w 2011 roku, a potem 6. miejsce na mistrzostwach Europy do lat 18 we Wrocławiu.

 Mały niedosyt pozostawia po sobie jedynie wynik osiągnięty na tej ostatniej imprezie. Kibice, działacze, a może i zawodnicy jeszcze na długie tygodnie przed pierwszym meczem uwierzyli, że czempionat zakończy się zwycięstwem biało-czerwonych, co sugerowało choćby hasło „I believe”. Niektórzy osiągnięty wynik, a przede wszystkim ćwierćfinałową porażkę z Włochami traktują jako porażkę. Czy to właściwe podejście? Polacy podchodzili do mistrzostw Europy do lat 18 jako aktualni wicemistrzowie świata w tej kategorii wiekowej. Należy jednak pamiętać, że przez rok nasi rywale poczynili ogromne postępy w czym pomogły im występy w rodzimych ekstraklasach czy nawet rozgrywkach europejskich. Z naszej kadry tylko trzech graczy (Mateusz Ponitka, Michał Michalak i Łukasz Bonarek) występowało na I-ligowych parkietach, reszta grała szczebel niżej (większość w SMS Cetniewo) lub rozgrywkach młodzieżowych. Mateusz Ponitka nadal imponuje atletyzmem, ciągiem na kosz i jest nie do zatrzymania, a Przemysław Karnowski straszy warunkami fizycznymi, lecz granica pomiędzy nimi a Serbami, Chorwatami czy Hiszpanami jest już coraz mniejsza.

 Co o wyniku osiągniętym na ME U18 sądzi trener Szambelan? - „Według mnie to nie jest porażka. Mistrzostwa Europy były drugą w bardzo krótkim czasie wielką imprezą, po mistrzostwach świata, w jakiej wystąpili moi chłopcy i wręcz trudno było oczekiwać, by zaprezentowali się na nich spektakularnie. Poza tym nie zapominajmy, że za rywali mieli drużyny mocne, z krajów dużo wyżej stojących od nas, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży” - mówił „Naszemu Dziennikowi” charyzmatyczny szkoleniowiec. Wielu kibiców jak i ekspertów winę za niepowodzenie na wrocławskich mistrzostwach przypisało Polskiemu Związkowi Koszykówki, który zdecydował się wysłać chłopców urodzonych w latach 1993-94 na dwie imprezy rangi mistrzowskiej w jedne wakacje. Warto jednak wziąć pod uwagę słowa trenera Szambelana: - „Zdecydowaliśmy się wziąć udział w obu tych turniejach z jednego, ważnego powodu. Dla 18-, 19-letniego zawodnika kluczową sprawą jest sam udział w wielkich imprezach. Tam się ogrywa, zdobywa doświadczenie i niezbędną koszykarską edukację. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, by dziś sięgał po medale i trofea, chodzi o to, by za kilka lat stał się wartościowym, klasowym zawodnikiem. Obecnie ma doskonalić swoje umiejętności taktyczno-techniczne.”

Czy - delikatnie mówiąc - średni wynik naszej reprezentacji we Wrocławiu miał jakieś bardziej złożone podłoże? Niektórzy starali się szukać przyczyn w wyjściach na imprezy podczas mistrzostw (nietrafione!), inni tłumaczyli wszystko zmęczeniem, a jeszcze inni brakiem doświadczenia trenerów pracujących z tą reprezentacją. Czy te czynniki miały jakikolwiek wpływ na postawę naszych młodzieżowców? W licznych wywiadach nasi reprezentanci mówili, że nie odczuwali zmęczenia. Jednak dla przykładu taki Przemysław Karnowski, który miał za sobą niezwykle ciężki sezon w SMS Cetniewo, a także udział w mistrzostwach Polski do lat 18 w samym lipcu w ciągu 30 dni rozegrał 18 spotkań! Nawet najwięksi tytani pracy z parkietów NBA nie są przecież w stanie grać na najwyższym poziomie częściej niż co 2 dni. - „Na pewno odczuwaliśmy zmęczenie. Fizyczne, jak i psychiczne. We Wrocławiu graliśmy gorzej niż na Łotwie. Nie wszystko nam wychodziło. Wystarczyło spojrzeć choćby na nasz szybki atak. Na mistrzostwach świata do lat 17 to właśnie tym elementem gromiliśmy kolejnych rywali. Teraz właśnie tego nam zabrakło. Mogliśmy grać, ale ciężko było wskoczyć na wyższy bieg” - mówi anonimowo jeden z zawodników.

 Ciężko też ocenić czy wina leży po stronie sztabu szkoleniowego. To prawda, że jedynie Piotr Bakun w poprzednim sezonie samodzielnie prowadził zespół. Należy jednak wspomnieć, że ten szkoleniowiec został dokooptowany do sztabu 2 lata po jego utworzeniu i czasami mogło się wydawać, że ma większy wpływ na zawodników niż sam Szambelan. Turcy, Hiszpanie czy Francuzi byli prowadzeni przez trenerów, którzy na co dzień pracują w ekstraklasowych lub I-ligowych klubach w swoich krajach. Pod tym względem polscy szkoleniowcy z pewnością ustępowali swoim rywalom z trenerskich ławek, co było widać choćby w stylu prowadzeniu zespołu, rozwiązaniach taktycznych czy rotacji. Trenerzy biało-czerwonych dopiero po trzech meczach (w tym porażce z Chorwacją) postanowili rozszerzyć rotację i nagle okazało się, że zawodnicy dotąd przesiadujący na ławce (choćby Daniel Szymkiewicz) potrafią być bardziej produktywni niż zawodnicy pierwszej piątki! Gra Polaków z pewnością nie była interesująca dla sympatyków skomplikowanej taktyki - kilka prostych zagrywek w ataku w tym najczęściej grane popularne „rogi”, a także obrona „każdy swego” to wszystko co pokazywali biało-czerwoni.

- „Nigdy nie mieliśmy skomplikowanych rozwiązań taktycznych i nam to nie przeszkadzało. Myślę, że w tym nie można upatrywać przyczyn porażek. Taka, a nie inna taktyka pozwalała nam wykorzystywać w większym stopniu umiejętności indywidualne, choć zawsze kilka rzeczy można by zmienić” - mówi anonimowo jeden z graczy. "Prawda jest taka, że stopień zaawansowania koszykówki wśród 18-latków przypomina już seniorski basket. Trzeba też odpowiednio reagować na wydarzenia na parkiecie. Nie wystarczy tylko podać piłki do Karnowskiego i liczyć, że coś sam wyczaruje. Tak można było grać 2 lata temu. Na tym poziomie rywale za sprawą odpowiedniego systemu defensywy są w stanie zatrzymać jego 213 cm wzrostu. Dlatego tutaj rola trenerów by jak najbardziej wykorzystywać warunki jakie ma Przemek. Często walczył on o piłkę, ale albo jej nie dostawał, albo koledzy podawali mu kiepsko. To jednak tylko przykład, który szybko zaobserwowałem" - mówił mi jeden z zagranicznych skautów.

 Co dalej z chłopaczkami Szambelana? Czy to koniec tej fantastycznej ekipy? Niepewny wydaje się los samego trenera, który jest już starszym, 63-letnim człowiekiem i ostatnio coraz częściej myślał o zasłużonym odpoczynku. Nie wiadomo czy ta 12-stka jeszcze kiedyś się spotka. Po pierwsze dlatego, że za rok nasza kadra do lat 20 będzie grała w dywizji B, a po drugie dlatego, że zawodnicy teraz zaczynają pracować na własne konto - czekają ich pierwsze profesjonalne kontrakty, wyjazdy za granicę, być może gra w seniorskiej kadrze. - „Sami nie wiemy, co dalej. Mamy tylko nadzieję, że za rok spotkamy się w dywizji B mistrzostw do lat 20 i wywalczymy awans do dywizji A. Na razie to chyba jednak koniec tej drużyny i musimy czekać na postanowienia związku. Podziękowaliśmy sobie za te wspaniałe 3 lata współpracy i mamy nadzieję, że spotkamy się w seniorskiej koszykówce” - powiedział po ostatnim meczu ME Jakub Koelner.

 Nie tylko polscy fani, ale i zagraniczni obserwatorzy liczą, że świetny rocznik 1993 znad Wisły wróci do europejskiej elity w dobrym stylu. - „Obstawiam, że przyszłoroczne mistrzostwa europy do lat 20 w dywizji B odbędą się w Chorwacji lub Polsce. Oba kraje muszą wywalczyć awans do dywizji A. Polacy z rocznika 1993 są świetni, ale na mistrzostwach Europy nigdy nie wywalczyli medalu. Czempionat w 2013 roku będzie ich ostatnią szansą. Ci zawodnicy są ze sobą już od dłuższego czasu i oglądając ich można odnieść wrażenie, że to coś więcej niż zwykły zbiór graczy w ramach kadry. Po nieudanej imprezie we Wrocławiu mają coś do udowodnienia. Dodatkowo nie grają oni w czołowych europejskich klubach by być „snobami”. Choć tak naprawdę wszystko przed nimi, a sezon 2011/12 dla wielu może być przełomowy. Najważniejsze jest jednak to, że Polska na EuroBaskecie 2017 powinna mieć niezwykle mocny zespół i być jednym z faworytów całej imprezy” - powiedział mi niedawno Yarone Arbel, izraelski agent, który rokroczne ogląda wszystkie najważniejsze młodzieżowe turnieje.

Co Wy sądzicie? Jak odebraliście wynik osiągnięty na mistrzostwach Europy do lat 18? Czy w ogóle należy przejmować się rezultatem? Czy decyzja by brać udział w dwóch imprezach rangi mistrzowskiej w krótkim czasie była słuszna? Czy o wyniku zadecydowało zmęczenie lub brak doświadczenia na najwyższym szczeblu naszych trenerów? Czy ta drużyna jeszcze kiedyś spotka się w takim zestawieniu i zdobędzie upragiony medal mistrzostw Europy? Zachęcam do dyskusji!

środa, 10 sierpnia 2011, rafjuc

Polecane wpisy

  • Finały MP U18 - niedziela

    Niedziela była decydującym dniem mistrzostw Polski do lat 18, ponieważ właśnie tego dnia rozgrywane były mecze o medale. Oba spotkanie były ciekawe, lecz w poje

  • Finały MP U18 - sobota

    W sobotę obejrzałem trzy spotkania mistrzostw Polski do lat 18. Pozwolę sobie - tak jak wczoraj - podzielić się swoimi wrażeniami z obejrzanych meczów. Ze smutk

  • Finały MP U18 - piątek

    W piątek wraz ze znanym i lubianym młodzieżowym trenerem Wojciechem Zeidlerem rozpocząłem oglądanie finałów mistrzów Polski do lat 18, które potrwają do niedzie

Komentarze
Gość: bulls2006, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/12 13:26:43
dwa turnieje mogli zagrać, ale przydałoby się granie całą 12, a nie 7 graczy, jak przez większość mistrzostw. Co do gry taktycznej oraz trenerów naszej ekipy to mialem takie same wrażenie. Napewno inaczej patrzył bym na wynik gdyby porażka w ćwiercfinale nie byla akurat z Włochami. Na pierwszym miejscu, jako błąd, postawił bym jednak granie bardzo wąskim składem do końca. Bez sensu, to było zażynanie zawodników, i przede wszystkim brak rozwoju dla tych co nie grali. jeżeli mają się czegoś uczyć to powinni grać, po to sa przeciez w ekipie. Mam wrażenie, ze wszystkim zależało głównie na wyniku
-
Gość: Andrzej, *.dynamic.chello.pl
2011/08/12 13:47:13
ciekawy komentarz z polskikosz.pl:

"No właśnie, jeśli Karnowski czy Ponitka i reszta mieli ciężki sezon to po co ich na 2 imprezy brać? Nie lepiej było wziąć rezerwowych aby nabrali doświadczenia i mieć silniejszy skład na Euro U18 Doświadczenie to oni powinni nabierać w PLK a nie grając w 2 lidze! Jedynie Ponitka i Michalak cos gral iw I lidze bo Bonarek 1minuta na 40% meczy to nie jest wyczyn. "
-
2013/05/22 13:59:31
A czy któryś z chłopak miał ostatnio robiony rezonans magnetyczny? Wydawało mi się, że ich widziałam... i tak się aż zmartwiłam.. więc stwierdziłam, że napisze.