Autor bloga to Rafał Juć - prowadzący oficjalną stronę Polskiego Związku Koszykówki, korespondent Polskiej Ligi Koszykówki z Warszawy, a także współtwórca magazynu MVP.



stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Finały MP U18 - sobota

W sobotę obejrzałem trzy spotkania mistrzostw Polski do lat 18. Pozwolę sobie - tak jak wczoraj - podzielić się swoimi wrażeniami z obejrzanych meczów. Ze smutkiem muszę jednak zaznaczyć, że tylko ostatni mecz tego dnia, czyli półfinał pomiędzy Zastalem Zielona Góra a Treflem Sopot był naprawdę ciekawy i emocjonujący. Pozostałe pojedynki były jednostronne i niezbyt efektowne.

GTK Gdynia - Pyra PBG Poznań

W tym roku nie miałem jeszcze okazji obejrzeć GTK Gdynia, które po wzmocnieniach głównie graczami z SMS Cetniewo było jednym z faworytów mistrzostw Polski do lat 18. Trójmiejski zespół może mówić o sporym pechu - nie awansował do półfinału i pozostała mu gra tylko o 5 miejsce. Mimo zwątpienia i rozczarowania gracze GTK Gdynia w dzisiejszym spotkaniu dali z siebie wszystko. Trener Rafał Knap prowadzi swój zespół w bardzo ułożony sposób, przez co GTK imponuje przede wszystkim spokojną i rozważną ofensywą.

Największe wrażenie zrobił na mnie 17-letni Filip Struski. Mierzy blisko 2 metry i może grać na obu skrzydłach. Z dużą gracją porusza się po parkiecie, potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu i ma zdolność do przewidywania co wydarzy się za chwilę. Potrafi zarówno rozpocząć akcję na6 metrze atakując na kosz, jak i grając tyłem do obręczy. Nie forsuje indywidualnych zagrań, choć ma skuteczny rzut za 3, często podaje do lepiej ustawionych kolegów.

20 punktów rzucił Robert Kolka, który grał przez 30 minut będąc na parkiecie nawet pod koniec 4 kwarty, gdy wynik był już dawno rozstrzygnięty. Kolka to gracz ofensywy ze sporym wachlarzem zagrań w ataku. Perspektywicznym zawodnikiem jest także Jarosław Trojan (’94), który ma bardzo dobre warunki fizyczne, dobrze ustawia się na pozycji i szybko porusza się po parkiecie.

Katarzynka Toruń - WKK Wrocław

Faworyt tego spotkania był tylko jeden, co zresztą pokazała pierwsza kwarta wygrana 32:8 przez WKK! Widząc nieporadność swoich podopiecznych trener Bonifacy Karnowski zdjął z boiska Tomasza Gielo i Przemysława Karnowskiego, co spotkało się ze sporym oburzeniem miejscowych kibiców, głównie rodziców zawodników. Po obu stronach szanse gry dostali więc rezerwowi, co sprawiło, że widowisko nie było zbyt efektowne.

Najciekawszym wydarzeniem tego spotkania było z pewnością starcie dwóch graczy pierwszej piątki kadry Polski, która przed rokiem wywalczyła wicemistrzostwo świata do lat 17 w Hamburgu. Mam na myśli oczywiście Karnowskiego i Piotra Niedźwiedzkiego. Z tej - niestety tylko kilkuminutowej i niebezpośredniej rywalizacji - dużo lepiej wyszedł ten drugi. Katarzynka najpierw kryła strefą, a potem środkowym WKK zajmował się Gielo. Niedźwiedzki pokazał, że wciąż się rozwija i jest coraz bardziej uniwersalnym graczem. Nie tylko zbierał piłki w ataku i je dobijał, grał tyłem do kosza, ale też chętnie próbował akcji przodem do obręczy. Oddał aż 4 rzuty za 3 i udowodnił, że ma skuteczny rzut z dalszych odległości. Środkowy WKK w 14 minut rzucił 21 punktów. Niedźwiedzki miał jednak dużo łatwiej niż Karnowski. Po pierwsze ma w zespole ma obwodowych, którzy potrafią kreować pozycje graczom pod koszem, a do tego w tym spotkaniu jego drużyna całkowicie dominowała. W drugiej połowie przypomniał o sobie z kolei Karnowski - zdobył kilka kolejnych punktów i przedłużył nadzieje kibiców z Torunia na awans do finału. Lepszy mecz niż wczoraj rozegrał Gielo, który w 24 minuty rzucił 16 punktów. Dziś był dużo bardziej aktywny, częściej próbował indywidualnych akcji, był przy tym skuteczny.

Pierwszy raz w meczu zespołów młodzieżowych widziałem Jana Grzelińskiego (’94). Miał świetny początek i później nie musiał już grać. Jest piekielnie szybki, świetnie naciska rozgrywającego rywali w obronie, ale przede wszystkim imponuje kontrolowaniem tempa gry swojej drużyny. Mimo niskiego wzrostu odważnie wjeżdżał na kosz i bez problemów zdobywał punkty. Gracz z pewnością perspektywiczny, jednak jego największym mankamentem jest wzrost.

Zastal Zielona Góra - Trefl Sopot

To miało być najciekawsze i najbardziej wyrównane spotkanie tego dnia na mistrzostwach Polski do lat 18. I tak było. Oba zespoły szły łeb w łeb. Z czasem jednak Trefl odskoczył na dwucyfrową przewagę punktową, bo Filip Matczak miał gorszy dzień i raził nieskutecznością (8/28 z gry, 1/12 za 3), a drugi najważniejszy gracz Zastalu, Nikodem Sirijatowicz wybił palca. W ostatniej akcji 3 kwarty podczas walki o zbiórkę pod własnym koszem zderzyli się Matczak i Sirijatowicz. Obaj doznali bolesnych ran i zalali się krwią. Po szybkiej pomocy obaj jednak wrócili na parkiet, co dało impuls Zastalowi do odrabiania strat. Zielonogórzanom zabrakło jednak już czasu i nie obronią mistrzostwa Polski zdobytego w tej kategorii wiekowej przed 2 laty.

Trener Marcin Lichtański znów świetnie przygotował Trefla pod względem taktycznym do spotkania. Dzisiaj jego gracze skupili się przede wszystkim na utrudnianiu gry Matczkowi. Przez większość meczu biegał za nim Jakub Schenk, a przy akcjach pick&roll gracze Trefla stosowali „switch” by nie zostawiać lidera Zastalu nawet przez sekundę bez obrońcy.

sobota, 14 maja 2011, rafjuc

Polecane wpisy

  • Łatwe punkty I

    Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem powrócenia do blogowania, jednak liczne obowiązki niezbyt mi pozwalają. Zainspirowany sukcesem rubryki 24 seku

  • Co dalej z chłopaczkami Szambelana?

    Juniorska kadra złożona z zawodników urodzonych w latach 1993-94 w tegoroczne lato po raz kolejny udowodniła, że na tle pozostałych naszych reprezentacji jest w

  • Młodzi Polacy - ściągawka dla Pipana

    25 maja 2011 poznaliśmy nowego trenera reprezentacji Polski. Na tym stanowisku mieliśmy wakat od sierpnia 2010. Wówczas wygasła umowa Igora Griszczuka, który ni