Autor bloga to Rafał Juć - prowadzący oficjalną stronę Polskiego Związku Koszykówki, korespondent Polskiej Ligi Koszykówki z Warszawy, a także współtwórca magazynu MVP.



stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Finały MP U18 - piątek

W piątek wraz ze znanym i lubianym młodzieżowym trenerem Wojciechem Zeidlerem rozpocząłem oglądanie finałów mistrzów Polski do lat 18, które potrwają do niedzieli. Jadąc pociągiem w 8-osobym przedziale spotkałem 3 panów, którzy zaczęli dyskutować o koszykówce w trakcie jazdy. A mówi się, że w Polsce nikt nie interesuje się tym sportem. Wracając jednak do finałów MP U18 - pozwolę sobie opisać spotkania, które widziałem zwracając uwagę na rzeczy, które mnie najbardziej zainteresowały.

Zastal Zielona Góra - MKS Pyra PBG Poznań

Jadąc na ten mecz miałem nadzieję na ciekawe i wyrównane spotkanie. Jednak już pierwsze minuty pokazały, że jest faworyt tego spotkania jest tylko jeden - Zastal. Gra ekipy z Zielonej Góry zależy w głównej mierze od Filipa Matczaka. Wicemistrz świata do lat 17 z 2010 roku prawie w każdej akcji dostaje piłkę na lewym skrzydle za linią 3 punktów i ma carte blanche na indywidualne akcje. Zazwyczaj albo mija energicznie na kosz, albo gra pick&roll z jednym z wysokich graczy. Ostatni raz Matczaka widziałem na żywo w zeszłym sezonie. Od tego czasu zrobił fenomenalny postęp pod względem siłowym i imponuje masą mięśniową. To zapewne zasługa Mirosława Cygana, który jest odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne w SMS Cetniewo. Matczak - choć mocno kryty indywidualnie - pokazał dziś świetną selekcje rzutową - miał 11/18 za 2 i 2/5 za 3, czyli 56% skuteczności z gry, co jak na seryjnego strzelca jest bardzo dobrym wynikiem.

Zastal to jednak nie tylko Matczak. 14 punktów i 6 zbiórek miał Jakub Dybek (’93), który ma świetne warunki fizyczne (207 cm). Bazuje przede wszystkim na swojej przewadze wzrostu, zdecydowanie lepszy w ataku - potrafi się dobrze ustawić, przepchnąć, zbiera i dobija piłki, obwodowi chętnie go wykorzystują. W obronie ma jednak spore problemy, spowodowane głównie kiepską pracą nóg i zbyt dużą chęcią do blokowania rzutów rywali. Ma jednak potencjał by znaleźć się w kadrze rocznika 1993. Dobry mecz zagrał także rozważnie grający Nikodem Sirijatowicz, który stara się wykorzystywać zarówno umiejętności Matczaka, jak i reszty kolegów. Ciekawym graczem wydaje się także Radosław Trubacz, który może grać na obu skrzydłach i jest uniwersalnym graczem.

W Pyrze Poznań nie wyróżniał się nikt szczególnie, bo siłą tej drużyny wydaje się głównie wyrównany skład. W drugiej połowie w ataku grał jednak skutecznie Szymon Milczyński. Dobre wrażenie zrobił na mnie szkoleniowiec tego zespołu, który przytomnie reagował na wydarzenia na parkiecie i popisał się kilkoma ciekawymi pomysłami taktycznymi.

MKS Katarzynka Toruń - Trefl Sopot SA

Miał to być najciekawszy mecz tego dnia. Hala zapełniła się kibicami z Torunia. Spotkanie jednak mnie nieco zawiodło - było z pewnością najbardziej emocjonujące, jednak niezbyt efektowne, o czym świadczy choćby wynik (40:51). Katarzynka od samego początku raziła nieskutecznością, miała ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. Największą bolączką tego zespołu jest jednak brak klasowego rozgrywającego. Na tym najbardziej tracą gwiazdy drużyny - Przemysław Karnowski i Tomasz Gielo, którym ciężko przy podwójnym kryciu ciężko jest wykreować samemu sobie pozycje.

Obwodowi Katarzynki popełniali stratę za stratą, nie współpracowali ze swoimi podkoszowymi kolegami, a na nic zdawały się częste zmiany wśród obrońców, którzy razili głównie nieskutecznością za 3 (1/19!). Zespół z Torunia popełnił aż 23 straty i w kluczowych momentach zamiast odrabiać deficyt punktowy zdecydowanie częściej był w obronie. Dlatego w drugiej połowie zdarzały się sytuacje w których Przemysław Karnowski sam brał piłkę na7 metrzei musiał ustawiać akcje przypominając nieco Pau Gasola. Kilkukrotnie zaskoczył nawet grą przodem do kosza na koźle i rzutami z półdystansu. Widać, że ciągle robi postępy, co dobrze mu wróży. Tylko jeden rzut za 2 (i tylko 5 z gry!) oddał Tomasz Gielo. Skrzydłowy kadry miał jednak ciężki dzień - rano pisał maturę, a defensywa Trefla wydawała się być skoncentrowana głównie na nim. Trener Trefla postawił na świetne rozwiązanie - Gielo był kryty przez gracza obwodowego, przez co stracił swoje największe przewagi. Miał mało miejsca na grę 1 na 1 i był pod ciągłą presją. Tutaj należą się także pochwały dla Davida Brembly, który wykonał świetną pracę w defensywie przeciwko Gielo - nie odstępował go na metr, był skoncentrowany w każdej akcji. Co ciekawe Bremlby to Polak o amerykańskich korzeniach, który ma za sobą treningi w słynnej szkółce Los Angeles Impact.

Dzięki zwycięstwu Trefl wyszedł z grupy B na pierwszym miejscu. Zespół trenera Lichtańskiego pokazał koszykówkę zbalansowaną i ułożoną, jednak moim zdaniem ten mecz bardziej przegrała Katarzynka niż wygrał Trefl. Siłę trójmiejskiego zespołu poznamy tak naprawdę jutro w półfinałowych starciu z Zastalem.

piątek, 13 maja 2011, rafjuc

Polecane wpisy

  • Łatwe punkty I

    Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem powrócenia do blogowania, jednak liczne obowiązki niezbyt mi pozwalają. Zainspirowany sukcesem rubryki 24 seku

  • Co dalej z chłopaczkami Szambelana?

    Juniorska kadra złożona z zawodników urodzonych w latach 1993-94 w tegoroczne lato po raz kolejny udowodniła, że na tle pozostałych naszych reprezentacji jest w

  • Młodzi Polacy - ściągawka dla Pipana

    25 maja 2011 poznaliśmy nowego trenera reprezentacji Polski. Na tym stanowisku mieliśmy wakat od sierpnia 2010. Wówczas wygasła umowa Igora Griszczuka, który ni