Autor bloga to Rafał Juć - prowadzący oficjalną stronę Polskiego Związku Koszykówki, korespondent Polskiej Ligi Koszykówki z Warszawy, a także współtwórca magazynu MVP.



stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Finały MP U18 - niedziela

Niedziela była decydującym dniem mistrzostw Polski do lat 18, ponieważ właśnie tego dnia rozgrywane były mecze o medale. Oba spotkanie były ciekawe, lecz w pojedynku o 3. miejsce wyrównana była tylko pierwsza kwarta. Z kolei finał był zdecydowanie najlepszym i najbardziej wyrównanym spotkaniem całego turnieju. Tym bardziej cieszę się, że zdecydowałem wybrać się do Torunia oglądać najlepszych młodych polskich koszykarzy. Tradycyjnie już zachęcam do przeczytania zapisu moich subiektywnych wrażeń.

Katarzynka Toruń - Zastal Zielona Góra

fot. Andrzej Romański(fot. Andrzej Romański)

Mimo tego, że spotkanie o brązowy medal odbywało się o 10:00, czyli porze niezwykle wczesnej jak na niedzielę, hala była prawie zapełniona, co - nie tylko mnie - zaskoczyło bardzo pozytywnie. Zastal grał bez Nikodema Sirijatowicza, który dzień wcześniej boleśnie zderzył się z Filipem Matczakiem. Brak pierwszego rozgrywającego znacząco wpłynął na grę zielonogórzan - w poprzednich spotkaniach rozważnie grający Sirijatowicz dobrze rozdzielał piłki pomiędzy wszystkich kolegów, dzisiaj „monopol” na kończenie akcji miał tylko Matczak. Lider Zastalu co prawda początek miał znakomity (7 z pierwszych 11 punktów zespołu), ale z czasem opadał z sił i było tylko coraz gorzej. Ostatecznie trafił zaledwie 5 z 24 rzutów. Co ciekawe udanie krył go wyższy o prawie 20 cm Tomasz Gielo!

Katarzynka rozegrała chyba najlepszy mecz w turnieju. Wreszcie obwodowi torunianie nie popełniali tylu strat (choć dziś i tak 16), skuteczniej rzucali za 3 i lepiej obsługiwali Gielo i Przemysława Karnowskiego. Ten drugi miał świetny mecz - dominował pod obiema tablicami. Zachwycał kolejny już raz skutecznym rzutem z 5-6 metra, jak i twardą grą pod samą obręczą. Lepiej współpracował z kolegami, którym kreował świetne pozycje (w statystykach tylko 3 asysty).

Dzisiaj obserwowałem głównie 17-latków z Zastalu (’94), czyli Radosława Trubacza i Michała Kopija. Obaj pozostawili po sobie dobre wrażenie. Trubacz to mierzący niewiele ponad 190 wszechstronny skrzydłowy, który potrafi zrobić „coś z niczego”, dobrze kreuje sobie pozycje grając na koźle, ma wysokie boiskowe IQ i skuteczny rzut zarówno po otrzymaniu podania, jak i koźle. Kopij mierzy195 cm i gra jako silny skrzydłowy. Dziś momentami krył Karnowskiego i wcale nie wypadał źle. Gracz bardzo waleczny, ze sporym wachlarzem ofensywnych zagrań, z dużym ciągiem na kosz, lecz grający zespołowo.

WKK Wrocław - Trefl Sopot

Finał był zdecydowanie najlepszym meczem, w którym co chwilę zmieniało się prowadzenie. Oba zespoły popisywały się efektownymi zagraniami i - co najmilsze dla oka - grały koszykówkę bardzo szybką, a zarazem prostą. Choć faworytem wydawało się WKK, to dużo lepiej mecz rozpoczął Trefl. Tu po raz kolejny należą się słowa uznania dla trenera Marcina Lichtarskiego, który znów świetnie przygotował swój zespół pod względem taktycznym. Trefl wiedział o WKK prawie wszystko.

Nie będę pisał o przebiegu meczu, bo relacje można przeczytać na pzkosz.pl. Dopiero dziś można było tak naprawdę ocenić umiejętności poszczególnych graczy WKK, bo dla wrocławian było to pierwsze zacięte spotkanie. Co mi najbardziej rzuciło się w pamięć Przede wszystkim fenomenalna gra Piotra Niedźwiedzkiego, który nadal się rozwija. Sezon na II-ligowych parkietach obok Adama Wójcika dał mu naprawdę wiele. Niedźwiedzki przede wszystkim poprawił swój rzut, zwłaszcza 3-punktowy. Nabrał sprytu, doświadczenia, pewności siebie. Wszystkie ruchy na parkiecie ma dopracowane do perfekcji, a do tego przy swoim wzroście jest piekielnie szybki. W końcówce trener WKK po prostu nakazał swoim zawodnikom po przeprowadzeniu piłki podanie jej do Niedźwiedzkiego, który potrafi kończyć akcje na wiele sposobów. Jeszcze szybszy jest Jan Grzeliński. Jest chyba szybszy z piłką niż bez niej. Nic nie robi sobie ze swojego dość niskiego wzrostu (170 cm) i odważnie wjeżdża na kosz. Ma skuteczny rzut z półdystansu. Świetnie napędza szybkie ataki, które są wizytówką WKK. Jednym z kluczowych graczy zespołu był Jakub Koelner. Wcześniej grał mało, do tego zmaga się z kontuzją kostki. „Eksperci” pisali więc, że jest po prostu słaby, a gra w kadrze przez nazwisko. Nic bardziej mylnego! Dziś w najważniejszych momentach wnosił impuls do gry WKK. Gracz bardzo odważny, który walczy o każdą piłkę, ze świetnym ciągiem na kosz. Przy Grzelińskim musi grać bez piłki, choć wychowywał się koszykarsko jako rozgrywający. Jedynym minusem był brak skuteczności za 3, bo trafił tylko 1 z 8 takich rzutów. W 32 minuty miał jednak 15 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst. Co ciekawe trio Niedźwiedzki, Grzeliński, Koelner zdobyło 67 z 77 punktów zespołu!

Więcej bohaterów w tym spotkaniu miał Trefl. Świetnie rozpoczął Filip Małgorzaciak, który choć nie wyróżnia się na parkiecie, jest cichym zabójcą, który w kluczowych momentach weźmie na siebie decydującą akcje. Ma skuteczny rzut i dobrze gra na koźle. Najlepszym graczem Trefla był jednak David Brembly. Świetny atleta, z dużym ciągiem na kosz. Ma spore boiskowe IQ, dużo widzi i wcale nie forsuje indywidualnych zagrań. Do tego niezwykle mocno zaangażowany w defensywę - w grupowym meczu wyłączył m.in. Tomasza Gielo. Odważnie grał Filip Put, który musiał grać z wyższym i sprawniejszym Niedźwiedzkim. To jednak typowy walczak, który nie odpuszcza żadnej piłki. Ma sporo podkoszowych manewrów, dobrze gra tyłem do obręczy. Jest także groźny na 5-6 metrze - potrafi zarówno skutecznie rzucić, jak i wjechać. Cichym liderem zespołu jednak jednak Jakub Schenk, który dzisiaj miał 11 asyst. Bardzo dużo widzi, świetnie kreuje pozycje dla kolegów, udanie kontroluje tempo gry, jest przedłużeniem myśli trenera Lichtarskiego. Musi poprawić tylko rzut za 3, kozłowanie pod pressingiem, wzmocnić się fizycznie i będzie klasowym graczem.

PS1. Gospodarze mieli taki dziwny zwyczaj, że podczas prezentacji każdy z zawodników uderzany był przez prezesa klubu w pośladki szczęśliwą podkową, która była traktowana przez niego niczym relikwia...

PS2. Pozdrowienia dla znanego i lubianego kierownika Trefla Sopot, Michała Świderskiego!

niedziela, 15 maja 2011, rafjuc

Polecane wpisy

  • Łatwe punkty I

    Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem powrócenia do blogowania, jednak liczne obowiązki niezbyt mi pozwalają. Zainspirowany sukcesem rubryki 24 seku

  • Co dalej z chłopaczkami Szambelana?

    Juniorska kadra złożona z zawodników urodzonych w latach 1993-94 w tegoroczne lato po raz kolejny udowodniła, że na tle pozostałych naszych reprezentacji jest w

  • Finały MP U18 - piątek

    W piątek wraz ze znanym i lubianym młodzieżowym trenerem Wojciechem Zeidlerem rozpocząłem oglądanie finałów mistrzów Polski do lat 18, które potrwają do niedzie